To nie jest wybór technologii, tylko wybór kosztu utrzymania
WordPress i strona kodowana od zera dają na starcie ten sam efekt: adres w przeglądarce, logo, ofertę, formularz. Różnica nie ujawnia się w dniu uruchomienia, tylko w miesiącu ósmym, kiedy trzeba coś zmienić, coś przestaje działać albo ktoś pyta, dlaczego strona ładuje się cztery sekundy.
Dlatego porównuj nie cenę wdrożenia, ale trzy liczby: koszt startu, koszt rocznego utrzymania i koszt jednej zmiany po wdrożeniu. Dopiero wtedy ta decyzja robi się policzalna.
Kiedy WordPress jest dobrą decyzją
Nie jestem tu po to, żeby na WordPressie skakać. Ma sytuacje, w których jest rozsądny:
- Publikujesz dużo i często: blog firmowy, aktualności, wpisy kilka razy w tygodniu, kilku redaktorów z różnymi uprawnieniami.
- Potrzebujesz konkretnej wtyczki, która istnieje tylko w tym ekosystemie (rezerwacje w niszowej branży, kalkulator, wtyczka pod polski system księgowy).
- Zależy Ci na tym, żeby stronę mógł przejąć dosłownie każdy wykonawca w Polsce, bo planujesz zmieniać dostawców.
- Budżet jest poniżej progu, na którym projekt indywidualny ma sens.
Jeśli trafiasz w te punkty, weź WordPressa i nie roztrząsaj tego dłużej.
Kiedy strona pisana od zera wygrywa
Szybkość, która przekłada się na zapytania
Strona na CMS z motywem i kilkunastoma wtyczkami dowozi do przeglądarki kod, którego nikt nie zaprojektował razem. Strona pisana pod konkretną firmę dowozi tylko to, co jest na ekranie. To nie jest kwestia estetyki kodu: wolna strona na telefonie traci część osób, zanim zobaczą ofertę, a Google mierzy to wprost w Core Web Vitals. Jak to rozwiązuję na stronach z dużą liczbą zdjęć, opisałem przy stronach dla architektów.
Moja koncepcyjna strona fikcyjnej kancelarii Sowa & Wróbel ładuje przy pierwszym wejściu 0,61 MB, i to w wersji z animacjami; wersja bez skryptów jest jeszcze lżejsza. To nie benchmark marketingowy, tylko strona, którą możesz przeklikać: opis projektu Sowa & Wróbel. To prosty zakres strony firmowej, więc widzisz, jak może wyglądać mała strona pisana od zera.
Utrzymanie, czyli koszt, o którym nikt nie mówi na etapie oferty
Instalacja z wtyczkami wymaga regularnych aktualizacji. Każda wtyczka to osobny kod od osobnego autora, który może przestać być rozwijany, wejść w konflikt z inną wtyczką albo stać się drogą wejścia dla kogoś z zewnątrz. To najczęstszy powód, dla którego firmowe strony padają bez żadnej akcji właściciela.
Strona bez wtyczek ma mniejszą powierzchnię do pilnowania. Nadal wymaga opieki, tylko mniej i rzadziej. U mnie poprawki błędów przez 30 dni po starcie są w cenie strony. Dalsza opieka jest opcjonalna i ustalamy ją osobno. Ile kosztują domena, hosting, licencje wtyczek i opieka w skali roku, pokazuję w tekście ile kosztuje utrzymanie strony.
Koszt startu i późniejsze opłaty zestawiam też w porównaniu kreatora, freelancera i agencji, żeby wybór wykonawcy uwzględniał utrzymanie strony, nie tylko jej budowę.
Nietypowa logika i integracje
Kalkulator wyceny, rezerwacje pod Twój proces, dane pobierane z systemu magazynowego, panel dla handlowców. W CMS robi się to przez obchodzenie systemu, w kodzie pisanym pod firmę po prostu się to buduje. Im więcej takich rzeczy na liście, tym szybciej dedykowane wykonanie wychodzi taniej niż łatanie gotowca.
Trzy przekonania, które psują tę decyzję
„Bez WordPressa nie zmienię treści sam”
To już nieprawda. Strona pisana od zera może mieć panel: teksty, zdjęcia, ceny, godziny otwarcia, całe sekcje. Pytaj wykonawcę nie „czy to WordPress”, tylko „co dokładnie zmienię sam, bez dzwonienia do Ciebie”. Odpowiedź powinna być listą, nie deklaracją.
„Strona od zera to miesiące pracy”
Miesiące bierze się z zakresu, nie z technologii. Prosta strona firmowa to u mnie zwykle 3 tygodnie, większa 4 do 6 tygodni, rozbudowany serwis 6 do 10 tygodni. Liczę od kompletu materiałów i akceptacji zakresu. Projekt rozjeżdża się zwykle na treściach i decyzjach po stronie firmy, a nie na kodzie.
„Dedykowana strona jest poza zasięgiem małej firmy”
Orientacyjnie freelancer robi stronę firmową za 1 500 do 6 000 zł, agencja zwykle od 10 000 zł (widełki rynkowe, nie moje stawki). Hasło „dedykowane = kilkadziesiąt tysięcy” opisuje aplikacje webowe, nie strony firmowe. Cena zależy od zakresu, nie od tego, czy pod spodem jest WordPress. Jak czytać różnice między ofertami, rozkładam w tekście ile kosztuje strona internetowa.
Policz to na swojej firmie w pięć minut
Odpowiedz na pięć pytań. Trzy razy „tak” w pierwszej kolumnie oznaczają WordPressa, trzy w drugiej stronę pisaną od zera.
- Ile wpisów publikujesz miesięcznie: więcej niż cztery czy mniej niż jeden?
- Ile osób edytuje treści: zespół redakcyjny czy jedna osoba raz na kwartał?
- Czy strona ma robić coś poza prezentacją oferty i zbieraniem zapytań?
- Czy ruch z telefonów przekracza połowę odwiedzin? Wtedy szybkość przestaje być tematem technicznym i staje się tematem sprzedażowym.
- Ile jesteś w stanie wydać rocznie na utrzymanie, licząc hosting, opiekę i drobne zmiany?
Piąte pytanie rozstrzyga najczęściej. Gotowiec zaczyna taniej, ale koszt utrzymania rośnie z liczbą wtyczek. Rozwiązanie pisane pod firmę zaczyna drożej i utrzymuje płaski koszt. Punkt przecięcia zwykle wypada w drugim albo trzecim roku i to jest liczba, którą warto policzyć przed podpisem, a nie po.
Powyższe widełki czasu przecięcia to mój szacunek, nie wynik badania rynku. Widełki cen w tekście to orientacyjne dane rynkowe, nie moje stawki.
Jak to robię
Nie buduję na WordPressie. Robię strony pisane pod konkretną firmę, z panelem tam, gdzie klient ma realnie coś do zmieniania. W trakcie budowy masz link do podglądu i widzisz postęp na bieżąco, zamiast czekać sześć tygodni w ciszy. Sześć koncepcyjnych stron fikcyjnych marek możesz przeklikać, zanim w ogóle porozmawiamy o pieniądzach. Zanim podam cenę, pokazuję Ci podgląd Twojej strony. Szczegóły opisuję na stronie jak wyceniam.
Nie wiesz, w którą stronę Cię to wypycha? Opisz w kilku zdaniach, co strona ma robić i ile treści na niej publikujesz. Odpowiadam w 24 h w dni robocze, osobiście. Powiem wprost, jaki zakres pasuje do Twojej firmy. Wycenę dostajesz na piśmie po rozmowie i podglądzie, zanim cokolwiek zapłacisz. Napisz do mnie.