6 min czytania
Jak wybrać wykonawcę strony: pytania, które warto zadać przed umową
Portfolio wygląda dobrze u każdego – pokazuje się w nim przecież tylko udane projekty. Realne różnice między wykonawcami widać dopiero w odpowiedziach na kilka pytań, których większość klientów nie zadaje, bo nie wie, że powinna. Oto one.
Kto faktycznie zrobi mój projekt?
W dużych agencjach osoba, która sprzedaje projekt, rzadko jest osobą, która go wykonuje. Bywa, że praca trafia do podwykonawcy, o którym nigdy się nie dowiesz. To nie musi być problem – ale masz prawo wiedzieć, z kim naprawdę pracujesz i kto odpowiada za efekt. Jeśli odpowiedź jest wymijająca, potraktuj to jako informację.
Co dokładnie obejmuje cena?
Poproś o rozbicie wyceny na elementy: projekt graficzny, treści, liczba podstron, funkcje, testy, wdrożenie. Dwie oferty na „stronę firmową” mogą różnić się trzykrotnie ceną właśnie dlatego, że jedna zawiera teksty, zdjęcia i opiekę po starcie, a druga – tylko „wstawienie materiałów klienta”. Bez rozbicia porównujesz liczby, nie oferty.
Do kogo należą kod, domena i treści?
To pytanie oszczędza najwięcej nerwów. Zdarza się, że domena jest zarejestrowana na wykonawcę, strona stoi na jego zamkniętym systemie, a próba zmiany firmy oznacza budowę wszystkiego od zera. Zdrowy układ jest prosty: domena należy do Ciebie, dostępy dostajesz od początku, a po zakończeniu współpracy strona nadal jest Twoja i może ją rozwijać ktokolwiek inny.
Jak wygląda proces i kiedy coś zobaczę?
Najwięcej projektów psuje się w ciszy między podpisaniem umowy a „wielką prezentacją”. Pytaj, jak często będziesz widzieć postęp i w jakiej formie: makiety, prezentacje czy działająca strona. Im wcześniej i częściej widzisz realny efekt, tym tańsze są korekty kursu – uwaga zgłoszona po tygodniu kosztuje ułamek tego, co ta sama uwaga po dwóch miesiącach.
Co się dzieje po wdrożeniu?
Strona nie jest produktem jednorazowym. Pytaj o utrzymanie: kto robi aktualizacje, kopie zapasowe, drobne zmiany i w jakim czasie reaguje, gdy coś przestanie działać. „Po wdrożeniu strona jest Państwa” brzmi jak wolność, a często oznacza po prostu „radźcie sobie sami”.
Czerwone flagi
- Wycena bez rozmowy o celach biznesowych – ktoś wycenia godziny, nie efekt.
- Brak jednej konkretnej osoby odpowiedzialnej za projekt.
- Domena lub hosting „wygodniej na naszych kontach”.
- Umowa bez zapisu o przekazaniu praw i dostępów.
- Obietnica pierwszego miejsca w Google w cenie strony.
Żadne z tych pytań nie wymaga wiedzy technicznej – wystarczy je zadać. Wykonawca, który odpowiada na nie wprost i bez zniecierpliwienia, właśnie przeszedł najlepszy test, jaki możesz mu zrobić przed umową.